Pizza. Dla wielu przedmiot pożądania, żywieniowa perfekcja. Kto nie lubi pizzy? Na dodatek masa celebrytów pozuje na insta z pizzą prezentując przy tym fantastyczną sylwetkę, czyli „da się”. No bo raz na jakiś czas przecież i z umiarem… A jak naprawdę jest z tą pizzą?
Korzyści
Pizza zazwyczaj ma sporo białka, co w „rekreacyjnym” jedzeniu nie jest normą. No i jest smaczna. To chyba tyle
Makroskładniki
Białko jest, pochodzi głównie z żółtego sera, czasami jakiegoś mięsnego dodatku. I tu zaczynają się schody, bo wraz z tym białkiem maszeruje tłuszcz i to ten „zły”. Węglowodany to z kolei biała mąka i zazwyczaj znikome ilości warzyw, czyli również słabo. Margherita na grubym cieście to zwykle (na 100g) 10-15g białka, 30-35g węglowodanów i 10-15g tłuszczu.
Dodałbym też fakt, że ciasto do pizzy najczęściej jest kiepskiej jakości, bo np. ciasto garowane kosztuje (głównie czas przygotowania) i mało która pizzeria – zwłaszcza sieciówka – bawi się w takie rzeczy.
Skład
Czy w pizzy znajdziemy tak zwaną „chemię”, wypełniacze itd? Znajdziemy, ale konia z rzędem temu, kto to jest w stanie zweryfikować. Pizzerie składu nie podają. Możemy jedynie spekulować, że w największym stopniu zależy to od użytego ciasta (garowane, robione na miejscu, czy może dowożone 500km z fabryki), sosu, żółtego sera oraz ewentualnych mięsnych dodatków. Potencjalnie jest tego sporo, bo pizza w 100% robiona na miejscu (ciasto, sos) tania nie jest.
Niewiadome
Jak widać skład jakościowy jest kompletną zagadką. Po prostu nie wiemy co jemy. Tylko odrobinę lepiej jest z danymi dotyczącymi kalorii i makroskładników. Odrobinę, bo te dane podają niemal wyłącznie wielkie sieciówki typu Pizza Hut. Stąd wiemy, że np. średnia pizza ma 1500-2500 kcal. Ile kalorii mają pizze kupowane w małych pizzeriach? A kto to może wiedzieć…
Dodatkowo ten rozstrzał wynikający z ilości i rodzaju dodatków, grubości ciasta czy nawet tego, jak kucharzowi „się sypnie”. Wyrzućcie wszelkie kalkulatory „ile kalorii ma pizza”. Można z grubsza przyjąć, że 100g pizzy może mieć 250-350kcal. Dodam, że 100g pizzy to nieraz niecały kawałek (ten trójkącik 1/6). Jeśli szukamy w diecie deficytu rzędu 200-300kcal dziennie, to jak widać pizza nam w tym nie pomoże. Nigdy nie będziemy wiedzieli czy faktycznie jesteśmy „pod kreską”, czy już nad nią.
Gęstość energetyczna
Gęstość energetyczna pizzy jest bardzo duża. Jedna z najwyższych jeśli chodzi o gotowe dania. Cała pizza to często dobowe zapotrzebowanie kaloryczne przeciętnego człowieka. A powiedzmy sobie wprost; czy to takie trudne zjeść całą średnią pizzę na raz? I że to by miało być na cały dzień? Nie ma szans. Do tego dochodzi konieczność popijania, co ciągnąć może za sobą kolejne dawki kalorii. Piwo, cola itp. Taki obiad z pizzy może nam dołożyć 3000kcal bez wielkiego trudu.
Objętość
Pizza ma bardzo zły stosunek „smakowitość do sytości”. Można ją jeść i jeść. Istnieją badania pokazujące, jak bardzo można przesadzić z pizzą w kontekście szacowania własnego głodu i ilości zjedzonych kalorii. Ludzie są wobec niej (i tej kalkulacji) zwykle bezradni. A dodatkowo pizza jako gęsta mieści się dość swobodnie w przewodzie pokarmowym, zwłaszcza jak jest popijana.
Jak sobie z tym poradzić?
Osobom redukującym masę ciała pizzę co do zasady odradzam wiedząc, że może ona być pułapką. Jeśli ktoś jest w stanie zapanować na jej smakowitością i zadowoli się jednym kawałkiem rzędu 300kcal, to może zjeść np. 2 kawałki na obiad. Pytanie, czy faktycznie na tym się zatrzyma? Bo z mojego doświadczenia wynika, że nie. Oczywiście „raz na jakiś czas można”. Ale niech to będzie raz na kwartał, a nie raz na tydzień, bo raz na tydzień może wysadzić w powietrze każdą dietę.
Inaczej sprawa wygląda u osób intensywnie trenujących, bo one mogą sobie pozwolić na więcej. I to są często owi fit-celebryci. Jeśli nie jesz (w całości) jak oni, jeśli nie żyjesz jak oni, to nie kieruj się tym, że oni czasami pokazują się z pizzą. Jeśli budujesz masę mięśniową i spalasz mnóstwo energii, to pizza nie jest złym wyjściem, ale musi być to poważnie przeanalizowane.
A jeśli chcesz schudnąć i ciągnie Cię do czego w tym typie, to prędzej wybierz np. pitę czy donera. To zdecydowanie lepsze wyjście.
Chcesz dowiedzieć się więcej? Zapraszam na bezpłatną konsultację (klik).